Tak mógłby wyglądać Ratusz Staromiejski

W kolejnych latach po tym roku pojawiały się zamiary odbudowy tego zwieńczenia, jednak do dziś tego nie zrealizowano.
Powyższa ilustracja przedstawia wizualizację rekonstrukcji dawnego zwieńczenia (hełmu) wieży ratuszowej. W ten sposób mógłby wyglądać toruński Ratusz Staromiejski.
Projekty odbudowy zwieńczenia (hełmu) wieży
Kolejny projekt odbudowy hełmu wieżowego wykonał Stadt-Bauamt I (Miejski Urząd Budowlany I) w 1914 r. Zakładał on rekonstrukcję smukłego 3-kondygnacjowego hełmu w stylistyce barokowej z latarniami mieszczącymi dzwony. Poza tym pod uwagę brano wtedy też odtworzenie manierystycznej formy czterech szczytów fasadowych. Jednak wybuch I wojny światowej przekreślił te plany. Później, po wojnie zmieniła się sytuacja polityczna i przynależność państwowa Torunia: Toruń w 1920 r. znalazł się ponownie w państwie polskim (zobacz: Polska odzyskuje Pomorze). Wtedy już nie pojawiła się myśl rekonstrukcji.
Brak hełmu wieżowego zniekształca cały widok ratusza i obraża oko każdego patrzącego - parafrazując Bernarda Schmida argumentującego przebudowę zachodniego ryzalitu ratuszowego z barokowego na neogotycki, czego dokonano w 1869 r.
"Wola dziedziczenia"
Podjęcie dziś sprawy przywrócenia wieży ratuszowej hełmu nie byłoby pierwszą taką próbą po jego zniszczeniu w 1703 r. Idea rekonstrukcji powracała w kolejnych okresach, jednak zawsze na przeszkodzie jej realizacji stawały możliwości i względy finansowe, a nie przeciwności i kwestie doktrynalne. Dopiero doktryna Karty Weneckiej z 1964 r. bierze górę i nie liczy się z występującą już wcześniej myślą odbudowy, czyli trwającą ideą przywrócenia ratuszowi jego pierwotnego wyglądu i ekspresji.
Konserwatorzy-doktrynerzy zapatrzeni w Kartę Wenecką jakby nie potrafią dostrzec, że w przestrzeni publicznej są inne wartości poza “prawdziwymi zabytkami” - np. wartości historyczne, emocjonalne, estetyczne, wartości kontekstu miejsca, w końcu wartości tożsamości i identyfikacji.
Tymczasem trwająca w XVIII w. i XIX w. myśl o odbudowie hełmu jest swoistym dziedzictwem, jest też elementem które stwarza dziedzictwo. A wyartykułowana później w Karcie Weneckiej doktryna "nie rekonstruować" niszczy to dziedzictwo. Niszczy "wolę dziedziczenia", która pojawiła się już w pierwszych planach odbudowy ratusza po zniszczeniach z 1703 r.
Hełm wieży ratuszowej był / jest elementem wspomnianych wyżej wartości tożsamości i identyfikacji. Był nieodłącznym składnikiem nie tylko bryły ratusza, ale i zespołu architektonicznego Torunia. Podobnie jak była smukła campanila na placu św. Marka w Wenecji. Dlatego też - jak wspomina Eugeniusz Gąsiorowski (1990 r.) - kiedy w 1902 r. campanila nagle zawaliła się i zamieniła w gruzowisko, powstało pytanie "co robić?". Rozgorzała burzliwa dyskusja, w której splatały się następujące stanowiska: 1) odbudowa campanili jako wiernej kopii starej, 2) odbudowa w formach nowoczesnych, 3) odbudowa w starej postaci, lecz na innym miejscu i 4) zaniechanie odbudowy. Rozpacz mieszkańców Wenecji po utracie wieży i ich silne pragnienie jej odbudowy na tym samym miejscu i w starej formie - a więc "wola dziedziczenia" - doprowadziły w 1906 r. do jej rekonstrukcji, która z kolei z perspektywy pół wieku została oceniona przez specjalistów (z Alfredo Barbaccim na czele) jako jedyne słuszne rozwiązanie. Także Walter Frodl - znany austriacki konserwator zabytków - którego stanowisko odnośnie każdej rekonstrukcji jest jednoznacznie krytyczne, akceptuje w pełni odbudowę campanili: "Nowa campanila wygląda oczywiście inaczej niż stara, mimo że jest ona dość wierną kopią — proporcje wydają się trochę zmienione, kontury ostrzej zarysowane itd. Mimo to jednak efekt pozostał ten sam. Sądzić należy, że przywrócenie placowi Św. Marka — ba, całej chyba Wenecji, jeśli nie całemu światu — dawnego wyglądu, nawet w takiej, od stanu oryginalnego dość odległej, formie było chyba najlepszym, jeśli nie jedynym sposobem rozwiązania problemu. W ten sposób charakter symbolu przeniesiony został bez większych przeszkód ze starej na nową campanilę" I dodaje: „Wynika stąd, że dzieła architektury posiadające znaczenie symbolu, wymagają w razie konieczności ich restauracji zachowania tych form, które stały się dla nich charakterystyczne".
Dlatego właśnie w Polsce i w Europie przybywa rekonstrukcji, dlatego przywracane są do przestrzeni elementy - czasem od stuleci - nieistniejące (zobacz niżej).
Warto odbudować bo:
W 2003 r. uchwalona została Konwencja UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Nadrzędną wartością w tym dokumencie stała się kulturowa różnorodność, a ściślej różnorodne wartości, do których odnoszą się poszczególne wspólnoty w procesie budowania własnej tożsamości.
W tej chwili - bez hełmu - ratusz przekazuje nam niepełną swoją autentyczność, tzn. nie wyraża autentycznej czyli pierwotnie zaplanowanej swej koncepcji, formy i ekspresji; nie demonstruje sobą tego, do demonstracji czego otrzymał pełną swą formę.
- przywrócenia ratuszowi sensu, charakteru i wizerunku z okresu świetności swojej i świetności Torunia (zobacz: Królowa Wisły: Toruń w czasach świetności), przywrócenie prawidłowego i kompletnego jego wyglądu i charakteru, pełnego kształtu i formy, zwartości i integralności wrażenia artystycznego ratusza, które to zostały zniekształcone brakiem hełmu. Hełm miał podstawowe znaczenie dla wizerunku i dumy Torunia,
- przez powyższe: przywrócenie elementu tożsamości Torunia i jednego z wyrazów kształtujących jego wyjątkowość oraz charakter, istotę, nastrój, genius loci - ducha miejsca,
- przywrócenie pierwotnej sylwety miasta, kompozycji przestrzennej zespołu architektonicznego i krajobrazu. Hełm był nieodłącznym składnikiem nie tylko bryły ratusza, ale i zespołu architektonicznego Torunia.
- wieżyczki narożne Dworu Artusa,
- figurę archanioła na szczycie Łuku Cezara,
- malarską dekorację maswerkową na wieży ratuszowej,
- szczyt Pałacu Dąmbskich
- czy ostatnio trwająca rekonstrukcja Zofijówki - choć tutaj nie jest to wierna kopia budynku, bo psiada inne gabaryty wobec oryginału.
W Polsce i w Europie przybywa rekonstrukcji
- zamek w Trokach zniszczony w XVII w., odbudowano w 2. poł. XX w.
- od 2017 r. trwa odbudowa oryginalnej formy architektonicznej kościoła franciszkańskiego w Zamościu, którą zniszczono w XIX w.,
- w końcu lat 70. XX w. zrekonstruowano attyki kamienic rynkowych w Zamościu,
- w 2012 r. w Gdańsku zdecydowano się na rekonstrukcję zniszczonej 189 lat wcześniej sygnaturki na dachu tamtejszego kościoła św. Jana (więcej o tym tutaj)
- w 1909 r. odbudowano hełm na wieży kościoła św. Mikołaja w Kopenhadze zniszczony (wraz z całym kościołem) pożarem w 1795 r.
- w latach 2002-2009 odbudowano zamek dolny w Wilnie zniszczony w poł. XVII w., popadający następnie w ruinę i rozebrany ostatecznie w 1803 r.,
- w latach 2010-2013 odbudowano zamek w Poznaniu zniszczony w czasie tej samej wojny północnej (1700-1721), podczas której spłonął nieodtworzony hełm na wieży toruńskiego Ratusza Staromiejskiego
- liczne obiekty zabytkowe w Poczdamie
- w Budapeszcie od kilku lat trwa odbudowa wielu historycznych budynków na Wzgórzu Zamkowym
- liczne obiekty zabytkowe Dreźnie
Oprac. Arkadiusz Skonieczny, data publikacji: 05-06-2020
Uzupełnienie
Uważamy, że jedynym słusznym kierunkiem działań konserwatorskich jest rekonstrukcja bryły wraz z typem dachu i rodzajem pokrycia oraz odtworzeniem fasady pałacu Hatzfeldów przy ul. Wita Stwosza 31/32 we Wrocławiu. [...]
Dotychczasowa, międzynarodowa doktryna konserwatorska z dystansem odnosiła się do formuły rekonstrukcji zabytku jako do działania pozbawionego waloru autentyzmu, w tym zakresie odbudowę Starówki w Warszawie, wielu zabytków Wrocławia, Zamek Królewski w Warszawie, traktując jako ideowe wyjątki. W obecnych czasach jednak widoczny jest wyraźny odwrót od tak radykalnego podejścia, spowodowany ogromem i brutalnością zniszczeń substancji zabytkowej w skali świata, i fizyczną utratą czytelnych znaków-symboli kulturowych, jakimi były zabytki w przestrzeni publicznej. Z tego powodu gremia konserwatorskie zwracają się dziś ku rekonstrukcji i odbudowie, realizację starówki warszawskiej przedstawiając jako działanie prekursorskie i ze wszech miar słuszne. [...]
Pozostawienie swobody inwestorowi i architektowi w przypadku obiektu tak cennego jak pałac Hatzfeldów nie daje gwarancji przywrócenia świetności budowli i tkance miasta; wręcz przeciwnie – ogląd swobodnego, „twórczego” podejścia architektów, także tych wybitnych, do wrocławskich zabytków przekonuje o grożącym pałacowi niebezpieczeństwie destrukcji - pod pozorem nowoczesności.










